recenzja 14.09.18
Dzień dobry witam serdecznie, przybywam dziś na bloga z recenzją 14 września. Fajny dzien, no bo to piątek.
Wstałam dziś o znacznie przyjemniejszej godzinie niż wczoraj - o 7.20 i tym razem się całkiem wyspałam. Godzinę tę oceniam na 7/10.
Jak już w końcu podniosłam się z łóżeczka, to udałam się do kuchni. Tam, w garnku czekała na mnie resztka zupy kukurydzianej (która jest mocnym 11/10). Podgrzałam ją i zjadłam, po czym postanowiłam zjeść grzankę. Dziś nie spaliłam jej, ale gdy otworzyłam maselnicę, nie zrozumiałam, że paskudny, chemiczny smród nie jest nieopułkanym nożem, a masłem, którym posmarowałam już moją grzankę. Musiałam czym prędzej zdrapać z chleba to paskudztwo, bo było serio obrzydliwe. Daję za to mocne -7/10 bo prawie zwymiotowałam, nie szanuję chemicznie śmierdzącego masła.
Później poszłam na tramwaj i pojechałam do szkoły. Dzisiaj znowu nie działo się tam nic godnego uwagi, oprócz sesji zdjęciowej z Klvsek i Izdebą i jeżdżeniem długopisoautkiem na gw z Oktawia i Klvsek. Za lekcje włącznie z matmą daję 3/10 a za sesyjkę i autko 10/10.
Rano z mamą dogadalyśmy się, że pójdziemy na Mamma Mia 2, póki nadal grają, no więc tak zrobiłyśmy.
Podchodziłam sama po Galaxy, zwiedziłam Douglasa i Sephorę, Superpharm i potem poszłam z mamą na film.
Na koniec seansu popłakałam się totalnie, ale film był świetny i dostaje 10/10 (bo 11/10 ma część pierwsza za to, że było więcej Meryl Streep).
Za cały dzień daję solidne 8/10 bo:
•wyspałam się
•miałam dobre śniadanie
•Mamma Mia 2 było super.
Komentarze
Prześlij komentarz